03.09.2006 :: 15:16 | Link | Komentuj (6)


3. września mogę powiedzieć, że nadal mam wakacje - nie, nie jeszcze nie jestem studenką, to dopiero za rok. W sumie to ostatni dzień wakacji i to tylko i wyłącznie za sprawą jakże miłosiernego gestu ze strony Romana G. I wcale nie uważam tego za formę przypodobania się nam - uczniom. Za oknem pochmurno, senno i dość ciepło. Jak to w niedziele życie w mieście zamiera. Każdy ogląda do obiadu familiadę na dwójce, leczy posobotniego kaca, albo siedzi u cioci na imieninach. Nie lubię tego dnia. I to wcale nie dlatego, że trzeba iść do kościoła, do którego i tak prawie nie chodzę. Kiedyś chodziłam, ale to było dawno, w ogóle nie zastanawiałam się po co tam idę. Po prostu szłam, i tyle. Zresztą nie o tym chcę pisać. Koniec wakacji, które w tym roku spędziłam w 80%(cóż za arytmetyka;p) nad polskim wybrzeżem. Poza tym zaliczyłam impreze swojego życia - creamfields 2006. Było świetnie. Dużo się działo, lubię taki intensywny tryb życia. Chcę więcej, ale to najwcześniej za niecałe 9 miesięcy. ha ha ha. Wtedy będę po maturze. Jutro znowu zobaczę mury kochanego zakonu. Ostatni rok. Te same gęby. No i kilka nowych gębeczek]:->. Będzie się działo!



10.09.2006 :: 21:51 | Link | Komentuj (4)



oh.. jakże to miło, że ktoś doprasza się o nowe notki, zatem piszę! niestety mój wrodzony leń po wczorajszej jakże upojnej noc tak się już się rozbastwił, że ciężko mi zdobyć się na jakikolwiek wysiłek, a co dopiero intelektualny. Limit się tym bardziej wyczerpał, że zmuszona byłam dzisiaj opanować dość szeroki zakres materiału z genetyki, młodej polski i okresów warunkowych, jednak czego się nie robi dla wiernych czytelników. Siedze sobie wlasnie przed tym psującym wzrok pudełkiem (niestety pudełkiem :( ) z sluchawkami (niszczącymi słuch, ale co mi tam i tak już jestem głucha) na uszach, slucham progresywno house'owego setu, quite tasty. Po wczorajszym pierwszym treningu siatkówki, na który nota bene spóźniłam się 20 minut, bo mi się wstać wcześniej nie chciało, a później okazało się, że nie mogę dostać do mojej szkolnej szafki, skąd mogłabym zabrać tzw. stuff, musiałam ćwiczyć w moich jakże uroczych baletkach, co doprowadziło do zdarcia sobie naskórka z zewnętrznej strony każdej ze stóp, oraz w stroju reprezentacyjnym (nr. 1, spodnenki wyglądają jak męskie bokserki rozm. [szacuję] XL), no więc po treningu (kocham moje zdania złożone:P) czuję, że cała masa kwasu mlekowego zalega mi w mięśniach [to chyba też po moich wczorajszych dość energicznych wygibasach na parkiecie]. Nieciekawe uczucie. Przydałby mi się porządny masażysta. A o takiego niestety bardzo trudno, bo z własnego doświadczenia wiem, że faceci w ogóle nie umieją zrobić porządnego masażu. No chyba, że to ja miałam narazie takiego pecha i trafiałam tylko na tych nie mających zielonego pojęcia jak to się robi. Możliwe. Zreszta nieważne, bo sądzę, że po następnym treningu już wszystko się unormuje. Zabardzo obijałam się w wakacje i stąd skutek. Ale dość o bzdetach. Ostatnio znalazłam jeszcze jeden kierunek na UAM'owskim wydziale społecznym, który mnie zainteresował pod tajemniczo brzmiącym hasłem kognitywistyka, łączy w sobie nauki z pogranicza psychologii, biologii, filozofii, logiki i informatyki, czyli coś dla mnie:P Rekrutacja odbywa się na tej samej zasadzie, jak na psychologię, także będę zastanawiać się całkiem poważnie czy nie startować jeszcze na ten kierunek. ]:> szalooona wiem, ale grunt to wiara w siebie i odpowiednia motywacja;D tymczasem, dajmy sobie trochę luzu... idę pośmiać się ze snatcha ;D


14.09.2006 :: 18:25 | Link | Komentuj (8)



Wróciłam właśnie ze skąpanego słońcem centrum Poznania i tak się zastanawiam ile jeszcze takich powrotów do mojego kochanego blokowego mieszkanka mi zostało, mam nadzieję, że całkiem sporo. Oby tak do maja wystarczyło. Dopiero teraz zaczynam to wszystko doceniać. Konstrukcja ludzkiej psychiki doprawdy momentami mnie zadziwia. Chciałabym móc docenić to wszystko co mam w każdym momencie posiadania, a nie dopiero, kiedy to (s)tracę.
Kocham wrześniową pogodę. Jest jeszcze ciepło, ale powoli czuć już w powietrzu zbliżającą się wielkimi krokami jesień. Czerwona jarzębina jest już nieco pomarszczona, liście, w których chlorofil powoli zaczyna się rozkładać, przez co przybierają tak piękne barwy soczystej żółci czy czerwieni. Niedługo wszystkie dzieciaki z podstawówek będą zbierać te liście i robić z nich bukiety, a ze spadające kasztanów robić różne cudaczne ludziki. To jest niemal element w procesie edukacji każdego dzieciaka w wieku szkolnym. Ja też to robiłam, robili to moi rodzice i moje dzieci też pewnie bedą. Jak tylko spadną kasztany na pewno wybiorę się na taki spacer. W końcu też jestem dzieckiem :-) przechodze bolesne ząbkowanie zupełnie jak takie maleństwo:P



23.09.2006 :: 17:45 | Link | Komentuj (2)




Uwielbiam te sobotnie popołudnia, kiedy całodomowe porządki mam już za sobą, jestem sama w domu, mam spokój, nikt nie zawraca mi głowy, sama ze sobą, z moją muzyką i z moimi przemyśleniami. Jesienne słońce zalewa mi pokój. Cappucino i mleczna czekolada, która naprawdę rozpływa się w ustach, kiedy umiesz odpowiednio delektować się jej smakiem. Doprawdy kocham w życiu te małe przyjemności.

Tak właśnie sobie myślę, że czasem w naszej ziemskiej egzystencji przychodzi taki moment, kiedy masz dość swojego dotychczasowego życia i chcesz coś z tym zrobić. Ostatnio czuję w sobie ogromną chcęć, kumulującą się energię, żeby coś takiego zrobić. Zmienić. Na lepsze? Nie patrzę na to w kategoriach lepsze gorsze. Nie mówię, że dotychczas było źle, wcale tak nie było, kocham swoje życie, mój mały duży świat, moją przestrzeń, w której jest mi dobrze. Jednak po prostu chcę żeby było inaczej. Nie chcę nigdzie uciekać, po prostu wprowadzić do gry nowe zasady. Narazie nie wiem jak to wszystko ma wyglądać i czy w ogóle to nastąpi. Może to jednak będzie to miejsce? Zobaczymy. Ojciec prawdy pokaże.

Doprawdy jestem pod wrażeniem jak te progresywne house'owe dźwięki denysa masiello dobrze działają na człowieka. Muzyka to magia, całkowicie potrafi współgrać z uczuciami odbiorcy, albo odpowiednio je gererować. Genialne. Dla mnie jest najlepszym narkotykiem, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Czekolada mi się kończy, hm, niedobrze.




26.09.2006 :: 20:03 | Link | Komentuj (2)




dlaczego cały ten świat nastawiony głównie na konsumpcję dóbr materialnych tak bardzo mnie śmieszy, żenuje, przeraża? ta ciągła idiotyczna pogoń za pieniądzem, wyścig szczurów o to kto będzie miał więcej. dzisiaj ludzie patrzą na ciebie przez pryzmat tego jak wyglądasz, jakiej marki nosisz ciuchy, jakim jeździsz samochodem {nie masz samochodu?! zostajesz z góry wyalienować ze społeczeństwa}, czy odpowiednio się lansujesz w jazzy klubie. najgorsze jest to, że im więcej ma, tym więcej chce, nigdy nie osiąga stanu zaspokojenia. błędne, chore błędne koło.
patrząc na to wszystko, na tą wszechobecną głupotę i ślepe podążanie za idiotycznymi kanonami regułami wytycznymi, które kreuja wizję całego świata, wszelkie wizeruneki, a co za tym idzie, także to co w danym czasie uważane będzie za piękne/modne, ogarnia mnie wściekłość i chęć masowej zagłady, na którą z przyczyn oczywistych pozwolić sobie nie mogę. pozostawiam to w sferze marzeń a moją bronią narazie pozostaje ironia. Bo czyż to z czym mamy do czynienia w dzisiejszej tzw. kulturze masowej nie jest idealnym obiektem do drwin? ależ jest, sama często w śmiały sposób to uskuteczniam, ot taki mój sposób na rzeczywistość.
zastanawiam się nawet czy nie lepiej było, kiedy w Polsce królował socjalizm, po mięso stało się pół dnia, a alkohol sprzedawany był w sklepie obuwniczym po godzinie 15... to miało swój specyficzny urok (xP), ale wydaje mi się, że i ludzie zupełnie inaczej patrzyli na życie. Heh, no tak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, otóz tak, właśnie jest, ale tak czy inaczej zdecydowanie wolę ludzi z pokolenia PRL'u, niż rozpuszczone w dobrobycie dzieci kapitalizmu.




29.09.2006 :: 21:59 | Link | Komentuj (3)




ciężko mi ogarnąć to wszystko, co zdarzyło się w ciągu ostatnich 4 dni. stalin powiedział, że śmierć milionów ludzi to statystyka, ale śmierć jednego człowieka to tragedia. osobista tragedia. jest to całkowita prawda... takie 'dane statystyczne', o których słyszymy codziennie w każdym dzienniku informacyjnym, pomimo, że niosą za sobą większe straty, nie robią większego wrażenia nawet na najbardziej wrażliwym człowieku. dopiero kiedy osobiście i bezpośrednio dotyka nas taka tragedia odczuwamy ten ból po stracie. żal, którego żadne słowa ani czyny nie są w stanie zagłuszyć. bo nic nie przywróci mu życia. ciągle nie mogę w to uwierzyć... ale wiem, że trzeba pogodzić się z tą myślą, że nie ma go już wśród nas. Bóg zabiera nam najbliższych i nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje. 21letni człowiek, całe życie przed sobą. nie zasłużył na śmierć. Mam nadzieję, że jest już w niebie.
Pogrzeb w niedzielę, w moje osiemnaste urodziny...




[*]




[Księga gości]



|szym| |ala-photoblog |myspace|


2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Design by Fuckthaluv For Layout4you