13.08.2007 :: 17:30 | Link | Komentuj (2)

13.10.
zostaly dokladnie dwa miesiace. metlik w glowie, wieczna ambiwalencja, ale mam cel, do ktorego bede dazyc. psy szczekaja, karawana idzie dalej. whatever.

ostatni weekend pracy, a pozniej, mam nadzieje, ze uda mi sie wrescie porzadnie odpoczac. mam dosc polskiego morza i tego pseudolata. chce uciec na poludnie, tak po prostu. when the sun came up, we were sleepinng. sunk inside out blankets, sprawled across the bed, and we were dreaming...

ostatnie tygodnie na winogradach, ale juz nie narzekam.
sometimes changes must follow. now this time has come.
just like that.





15.08.2007 :: 23:49 | Link | Komentuj (2)

ElectroCity.
takiej muzycznej uczty jeszcze nie spozywalam ;-) konsoleta na ołtarzu w Klasztorze Cystersow, klimat niesamowity... slowa z utworu faithless znalazly swoje odzwierciedlenie w rzeczywisotisci...



This is my church
This is where I heal my hurts
It's a natural grace
Of watching young life shape
It's in minor keys
Solutions and remedies
Enemies becoming friends
When bitterness ends
This is my church
This is where I heal my hurts
It's in the world I become
Contained in the hum
Between voice and drum
It's in the change
The poetic justice of cause and effect
Respect, love, compassion
This is my church
This is where I heal my hurts
For tonight
GOD is a DJ



swoja droga dziwie sie, ze nikt nie zagral tego utworu ;-)
a to co swoimi dziwekami zrobili z moja dusza, cialem i umyslem Umek, Adam Toxic i Sebastian Leger jest nie do opisania. doznanie, ktore rodzi sie w Twoim umysle i powoli promieniuje na cale cialo, dociera do kazdej najmniejszej komorki. dziala jak narkotyk, ktorego ludzkosc jeszcze nie wynalazla, sprawia, ze czujesz sie szczesliwy kompletnie bez powodu i calkowicie uzaleznia, nie wywolujac przy tym zadnych skutkow ubocznych. wierzcie mi, jesli sie nie kocha tej muzyki tak jak ja i nie przezyje tego na wlasnej skorze nigdy w zyciu nie jest sie w stanie tego zrozumiec i zadne slowa tego nie oddadza. powiem tylko, ze byly to najlepsze minimalowe sety jakie slyszalam na zywo ;-)) jesli chodzi o pozostalych, a dokladnie o (wzglednie) glowne gwiazdy tej imprezy, czyli Armanda van Heldena i Chrisa Lake'a to imo szalu nie zrobili. oboje postawili na mocne housowe brzmienia i dobrze cisneli, chociaz momentami bylo nawet zbyt monotonnie jak na moj gust. generalnie bylo poprawnie, w porownaniu z wielkim AŁA ;-) niestety tylko poprawnie, spodziewalam sie czegos lepszego. ale co trzeba Lake'owi oddac to to, ze wyglada na b. sympatycznego czlowieka, mial naprawde fajny kontakt z publika, za to duzy plus. zmierzajac do konca imprezy - pozytywne byly tez breakbeatowe dziwieki jakie serwowal o wschodzie slonca Hardy Hard - o tej porze wporownaniu do calej nocy jest wbrew pozorom chyba najzimniej, a dzieki jego muzyce zrobilo sie naprawde goraco i mimo, ze byla to juz moja 14 godzina imprezy, szalalam z najtwardszymi zawodnikami pod sama scena ;-) tak, 14 godzin elektronicznego szalu ! brakowalo mi tam kilku osob, dzieki ktorym ta impreza moglaby byc jeszcze lepsza, ale nie zawsze wszystko moze byc tak jak sie chce i mimo to mam naprawde swietne wspomnienia, bezcenne!


music is essential for my life - proste.





22.08.2007 :: 14:49 | Link | Komentuj (6)

przychodzi kiedyś taka noc, kiedy Asia ma noc porytych snów. takową właśnie przeżyłam dzisiaj. śniło mi się naprawdę wiele, to co pamiętam napiszę tutaj. xD


akcja rozgrywa się w w małym klubie, gdzie gwiazdą wieczoru jest Paul va Dyk. wszyscy urzeczeni słuchają jego seta, aż w pewnym momencie Paul przestaje grać, jakaś muzyka dalej gra, ale nie stoi już za konsoletą, tylko wychodzi na parkiet, na którym nie wiadomo skąd stoi stół z piłkarzykami i zaczyna grać w nie z jedną dziewczyną z publiki. dziewczyna ta to narzeczona Chrisa Lake'a, jest ubrana w męską koszulę, ma na sobie okulary z czarnymi oprawkami i jeansy a'la lata 80 (z podwyższoną talią). Okazało się, że ta dziewczyna też była Niemką (jak Paul), ale oboje, niewiedzieć czemu, męczą się rozmawiając łamaną polszczyzną. Próbuję więc po angielsku przemówić do Paula, 'she's German!' jednak oni, nadal swoje. xD następnego dnia, widzę na myspace pozdrowienia dla nich od Natalii, w których obstawia kto wygrał. ale kto faktycznie to zrobił niestety nie udało się do końca ustalić, bo już pojawił się następny sen xD tym razem akcja rozgrywa się na na PKP. jestem świadkiem następującej sceny: fanka Novaka Djokovica za zdjęcie z nim i buziaka, srzedała mu swój bilet lotniczy (na pkp xD), następnie nie mogła kupić nowego, bo okazało się, że akcja rozgrywała się w PRL'u i nie można było kupować więcej, niż jednego biletu w jakimś tam okresie czasu. następnie przeniosłam się do windy, w której znajdowała się maszyna do "łowienia" maskotek, jaką pamiętam z lat 90 (szczególnie, że swego czasu takowa stała przed Piotrem i Pawłem xD). była tam mała dziewczynka ze swoimi rodzicami, ubrana w czerwony beret i płaszczyk, dziewczynka ta w owej maszynie zauważyła jakąś starą, w wyblakłym, niegdyś czerwonym papierku, hubę-bubę i odkrycie swe podsumowała wielkim okrzykiem 'huba buba z ameryki!!'xDD kolejny sen to kolejna zmiana scenerii, akcja rozgrywa się w miejscu, gdzie handel kwitnie, a więc wśród straganów targowych. moja przyjaciółka Ala siedzi sobie na krześle, przed nią znajduje się stolik, na którym to stoliku leży mój miś pluszowy, którego dostałam od Marysi i Gizeli na Gwiazdkę 2005. trzeba przyznać, że taki widok należy do dość nietypowych, a więc Ala swoją osobą wzbudza żywe zainteresowanie. niczego nieświadomi ludzie nie wiedzą jakie im grozi niebezpieczeństwo obserują Alę, która jak zahipnotyzowana wpatruje się w misia leżącego na stole. ja widzę całą sytuację z ukrycia, tzn. ja widzę ich, oni mnie nie. widzę również, że z daleka zbliża się wielki trol, wyglądający jak ogromna maskotka ferbi, z horroru, który kiedyś oglądałam, w którym to te 'zwierzątka' wpieprzały wszystko, co spotkały na drodze. trol ten przemieszcza się za pomocą gąsienic, jak czołg. podbiegam więc do tych ludzi i krzyczę 'uciekajcie, trol!!' na co tłum żywo zareagował krzykiem i rozbiegł się, a Ala, nic, zero reakcji. podbiegam do niej i mówię 'Ala, uciekaj do swojej babci, ona mieszka na 4 piętrze, tam trol Cię nie dosięgnie'. widzę potem jak Ala ucieka a ja nagle unoszę się w powierzu i widzę wszystko z lotu ptaka, w tym trola, który sunie na swoich gąsieicach między blokami i nie może mnie dosięgnąć xDD


śniło mi się jeszcze kilka różnych głupot, ale zbyt słabo pamiętam, żeby wiernie oddać ich charakter. xD






23.08.2007 :: 14:18 | Link | Komentuj (3)

I went out to the edge of town
Over bright highways where the trafic was the only sound
Around

While my eyes were looking at the ground
I could see pictures of you floating all around
I didn't doubt

(...)


no silance.
mój ulubiony album andrew'ego.
zawsze pozwala mi choć na chwilę zatrzymać się w tym ciągłym biegu przez życie, żeby spojrzeć na nie z boku, bardziej obiektywnie. dobrze jest się tak czasem wyciszyć i przemyśleć pewne sprawy. wszystko nabiera zaraz innego, jakby nawet nieco lepszego wymiaru.
zbliża się wrzesień, a ja pierwszy raz od czasów, kiedy byłam jeszcze bardzo małą dziewczynką, nadal mam wakacje. ciesze się, bo bardzo lubię ten miesiąc i zawsze ubolewałam nad tym, że muszę spędzać go w szkolnej ławce ;-) nie jest już tak upalnie, ale nadal ciepło i na pewno dużo przyjemniej, jeśli chodzi o przebywanie w mieście. w planach mam jeszcze wyskoczyć nad morze, co ja mówię w planach, ja po prostu jadę nad morze, zaczerpnąć jodowanego powietrza, powylegiwać się na plaży, po prostu posłuchać 'kojącego szumu odwiecznych fal..' i zażyć błogiego leniswta, bez ciągłego wysłuchiwania czyichś narzekań, bez ciągłych obowiązków, bez ciągłego 'muszę zrobić to, muszę biec tam'! i nawet, jako, że będzie to już wrześnień, bez tej całej watachy młodych rodziców wokół z drącymi się Tobie nad głową w niebogłosy małymi dziećmi. nie żebym nie lubiła małych dzieci, bo jest wręcz przeciwnie, bardzo je lubię, jednak zdecydowanie kolidują one z moją wizją porządnego odpoczynku. w dodatku bede miala teraz tyle spraw na glowie, przed wyjazdem, a poza tym przerowadzka, takze naprawde 'musze odpocząąąć'!






[Księga gości]



|szym| |ala-photoblog |myspace|


2018
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Design by Fuckthaluv For Layout4you