02.05.2007 :: 21:28 | Link | Komentuj (10)















“Sex without love is an empty experience, but, as empty experiences go, it's one of the best.”



Woody Allen





12.05.2007 :: 15:42 | Link | Komentuj (3)


no to jesteśmy po pisemnych, całej tomy wiedzy biologicznej mogę odłożyć na półkę, przynajmniej narazie. polski skopałam, reszta poszła nieźle, zobaczymy na ile 29 czerwca. przeprowadzka zbliza sie coraz wiekszymi krokami, co niewatpliwie nie napawa mnie optymizmem. zachcialo im sie powrotow do natury, mnie bynajmniej. dlatego tez nie mowie zegnaj poznaniu, oj, nie, zbyt mocno zwiazana jestem z tym miastem, zebym dala wywiezc sie na jakas wioche i zakotwiczyc tam na stale, takze, nie mylscie, ze tak latwo sie mnie pozbedziecie ;-)
czytam 'tredowata', czyli spotkanie z kiczem face to face. kupa smiechu i co gorsza strasznej nudy, ale musze przez to przebrnac, chociaz ustne to juz przeciez tylko formalnosc;-) tak czy inaczej trzymajcie jeszcze kciuki 22. i 23. (szczegolnie tego drugiego).
mam nadzieje Ala, ze masz racje, z tymi egipskimi upałami w czerwcu, bo ten ciagly deszcz juz mi sie nie podoba, a przeciez bedzie trzeba sie troche polansowac na plazach lazurowego wybrzeza ;-)))






14.05.2007 :: 22:57 | Link | Komentuj (2)


odpływam właśnie przy dźwiękach moshic 'world series' coś zniewalająco pięknego. tak, dosłownie zwala z nóg, dobrze, że znajduję się w pozycji siedzącej. zdecydowanie euforyczny stan. bezcenne! kto nie spróbował choć raz i tego nie poczuł tego na własnej skórze (tak tak, tych dreszczy) nigdy nie dowie się o czym mowa.

próbka tego o czym mówię tutaj.

burza za oknem, strugi deszczu spływają po szybie, błyskawice rozświetlają niebo. przeraża a zarazem fascynuje mnie to zjawisko i wręcz idealnie współgra z muzyką, która przenika teraz każdą najmniejszą komórkę mojego ciała. jeśli moshic zagra w takich klimatach na CF to będzie orgazmiczne przeżycie, więc ci, którzy jeszcze nie mają biletu, lepiej niech szybko go kupią. can't miss it! ;-)



29.05.2007 :: 20:51 | Link | Komentuj (2)


długo oczekiwana bezgraniczna wolność wreszcie nadeszła i jakby na to nie patrzyć powinnam się cieszyć. pokaże wam jak się cieszę. YAAAAY ! o tak właśnie się cieszę. maturalny ciężar spadł mi z serca i okazuje się, że wcale nie był aż taki ciężki, po prostu dałam radę ;-) ale żeby nie było czasem za dobrze, kiedy rozwiążesz jeden problem, już pojawia się następny. prawie każdy zna to z autopsji, don't they? 'zawsze, kurwa, coś', jak powiedziała kiedyś pewna mucha ;p nie znaczy to wszakże, że będę się tym przejmować, powiem więcej, nie mam nawet zamiaru rozwodzić się nad tym tutaj. jest jak jest, nie mam na to wpływu, więc niech tak będzie. a ja robię swoje. za oknem jest po prostu tak pięknie, że nie można narzekać na takie błahostki ;-))) szczególnie wieczorami, letnie wieczory są magiczne, zwłaszcza po upalnym dniu, zapach kwitnącej przyrody jest obłędalny. . . mam wreszcie trochę wolnego czasu, z premedytacją upajam się wolnością. aż chciałoby się powiedzieć 'trwaj chwilo, jesteś piękna', ale się nie powie, bo podobno słowa te brzmią jak hasło propagandowe;D zauważyłam nawet, że chodzę wolniejszym krokiem, niż zwykle, gdyż wcześniej miałam zwyczaj wszędzie się spieszyć i mój krok był często prawie biegiem. poza tym mogę poświęcić nawet czas na totalne nic-nierobienie, aż dziwnie mi z tym, ale pewna jestem, że szybko się przyzwyczaję;-)) zapowiadają się znowu ciekawe wakacje nad polskim wybrzeżem {mam nadzieje, że pogoda dopisze}, chociaż najchętniej spędziłabym je na gorącej ibizie. . . w ciągu dnia błogie lenistwo na plaży, bezchmurne niebo, plaża, morze, opalone piękne ciała, schłodzony miller i baracdi, tudzież drinki z palemką w ręce {koniecznie duuuużo lodu w kostkach i owoców, które można później w ciekawy sposób wykorzystać;p} . . . lekkie housowe dźwięki w tle, ewentualnie chillout lub lounge, ale to raczej rano {czyli wczesne popołudnie;p}, im bliżej wieczoru, tym mocniejsze dźwięki. kiedy zapada zmrok obowiązkowa obserwacja zachodu słońca, a następnie wśród zapachu skóry upalonej słońcem {mmrrr} podróż do el divino, gdzie rozpoczyna się clubbingowa trasa, później eden, amnesia, na konieć wisienka na torcie, pacha i gorrrąąca zabawa do samego rana. nie znaczy to oczywiście, że podobnego scenariusza nie można zrealizować w polsze;-)) ale dobra impreza na ibizie nie jest zła. ;p






czy kto widział kiedy takie słońce w polsze???






[Księga gości]



|szym| |ala-photoblog |myspace|


2018
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Design by Fuckthaluv For Layout4you