02.02.2007 :: 23:17 | Link | Komentuj (2)


książę na białym koniu, serce z inicjałami wyryte w drzewnej korze, motylki w brzuchu, ochy i achy. bullshit. taka 'miłość' istnieje jedynie w dzikiej imaginacji głupich nastolatek, albo innych jakże naiwnych istot, które w młodości za dużo naczytały książek o tak zawanej miłości i są święcie przekonane, że je również to czeka. nic bardziej mylnego. przykro jest na to patrzyć, ponieważ najczęściej takie dziewczęta przeżywają gorzkie i nierzadko bolesne rozczarowanie po skonfrontowaniu swoich wyobrażeń z po prostu zwyczajną rzeczywistością, albo nigdy nie doczekują się tego wielkiego och i ach i na końcu zostają starymi pannami. zdecydowanie bardziej żal mi tych drugich.
najbardziej bawią mnie jednak wszystkie idiotyczne piosenki o miłości, w których pseudo podniosłe opisy owych stanów uczuciowych, są tylko kolejnym środkiem do celu jakim jest forsa, a text jest tak oklepany, że słowo kocham znaczy tyle, co muszę się wysrać.
jeszcze bardziej żal mi tych, które owe texty traktują jako drogowskaz w swoim naiwnym (oby tylko do czasu) życiu.
nie trudno się domyśleć, że w dzisiejszych nie ma czegoś takiego jak miłość idealna. życie to nie bajka. może kiedyś rzeczywiście romeo śpiewał serenadę pod oknem swojej ukochanej, a może była to tylko wyobraźnia shakespeare'a. ale to było kiedyś. my żyjemy w XXI wieku i sprawy mają się nieco inaczej. możliwe, że w ogóle ona nie istnieje? a to co mamy w zwyczaju nazywać miłością to czysta chemia? związki, pierwiastki, hormony, biologia i chemia, nic więcej? może jest to brutalna prawda, ale lepsze to, niż okłamywanie się złudzeniami.
gatunek prawdziwych mężczyzn wymiera. coraz więcej kobiet zachowuje się jak faceci. feminizm i te sprawy. partnerski związek jest jak najbardziej ok, ale w zdrowych graniach. wiadomo, że kobieta nie przejmie tego, co od wieków robił mężczyzna i odwrotnie, takie są odwieczne prawa natury. ale co zmusza nas do takiego zachowania? postęp cywilizacyjny? czy postępujący brak wrażliwości? na miłość, na uczucia, na słowa, a przede wszystkim na czyny, gesty których się wstydzimy(?). bo nie wypada. a co wypada?
nie dobrze jest bujać w obłokach i marzyć o miłości, która możliwe, że istniała kilka wieków temu, ale obecna znieczulica jest znowu przegięciem w drugą stronę. zdrowy dystans. carpe diem. każdy facet to tylko facet, oczywiste jest, że przy odpowiednim podejściu każdego można mieć w garści;p bo tak naprawdę to kobiety rządzą mężczyznami, to jest oczywiste, takie są odwieczne prawa natury (lubię to sformułowanie;p). no i jasne, można czasem pobujać w obłokach, ale koniecznie nie tracąc przy tym kontaktu z twardą ziemią, czyt. rzeczywistością!




03.02.2007 :: 14:49 | Link | Komentuj (5)


śniło mi się dzisiaj, że upiekłam taki zajebisty, idealny tort jak w najnowszej reklamie tp 'internet na godziny'(taki internet na godziny swoją drogą się cholernie nie opłaca, zwlaszcza w moim przypadku;p!), ktora widnieje w gablocie co drugiego przystanku autobusowego. jego idealne krągłości wygładzałam jak robotnicy beton świeżo po wylaniu w serialu dokumentalnym 'extreme engineering' na discovery, który wczoraj widziałam. długie posuwiste, precyzyjne ruchy. owym tortem chciałam kogoś obdarzyć, niestety nie udało się, gdyż wypadł mi z rąk (a może nie były to moje ręce?) i pozostała z niego tylko miazga na podłodze. nie pamiętam co było dalej. chyba odczuwałam niejaki żal przez sen. zważywszy na to, że nigdy nie udało mi się upiec tak idealnego tortu (zwróccie uwage na ten plakat, ten tort jest chyba graficznie podrasowany, wszystko w nim takie idealne, a mi, co prawda we śnie, ale udało się taki upiec!;p) więc jest to w pełni zrozumiałe.
właśnie spostrzegłam, że z nie znanych mi przyczyn nie ma wody. kiepsko, bo to niemożliwia mi wyjście z domu. dlatego też przypomniawszy sobie owy sen, nie trwonię czasu czekając, aż włączą wodę piszę notkę. ostatnio nawet dość często je pisze. wena? aż sama jestem pod wrażeniem tej systematyczności. śpiewam dzisiaj z frankiem sinatrą, rodem stewartem i michaelem bublem. naprawde dobrze mi w tym męskim, iście doborowym towarzystwie. sąsiedzi robią (co drugi dzień, czego kompletnie zrozumieć nie mogę) remont i wspólnie ich zagłuszamy. hahaha];D
lubię sobotnie popołudnia. nawet, kiedy nie ma wody;p



05.02.2007 :: 17:09 | Link | Komentuj (4)


fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk.
fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk.
fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk.
fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk.
fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk,fcuk.


Don't want to think about it
Don't want to talk about it
I'm just so sick about it
Can't believe it's ending this way...




08.02.2007 :: 23:35 | Link | Komentuj (3)



wakacje! morze! plaża! zachody słońca! gorący piasek! opalone ciała! piasek przyklejony do ciała posmarowanego olejkiem! osy nie dające Ci zjeść włoskiego loda! imprezy na plaży! bacardi o zachodzie słońca! redbull o wschodzie! miller w południe! chodzenie bosko po rozgrzanym alfalcie! i gorącym, wręcz parzącym piasku! nieproszeni i natarczywi goście (xD)! śpiewanie piosenki z 'muminków' idąc brzegiem morza i mocząc sobie całe spodnie! zapach gofrów i smażonych ryb! morska nierzadko zimna woda! idiotyczne pamiątki i robiące hałas nawet w środku nocy automaty do gier! spacery po molo! morska bryza!
niekiedy błogie wylegiwanie się na leżaczku i totalny chilloucik (mmm ^^)!

serio, tęskie za tym. ^^


a tymczasem za oknem zima w pełni, śnieg, fuj.
pozwólcie, że posłużę się cytatem - słowa mojego kolegi Bartka Hadesa;P
"pojebany ten śnieg, niech wypierdala"
prosto, dosadnie.

xD
dziękuję za uwagę.







09.02.2007 :: 00:45 | Link | Komentuj (8)


ej, a ciekawe czy w niebie można się pieprzyć
?
(00:42)
czy tylko, 'po bożemu' dla podtrzymania gatunku
Szym: (00:45)
no bo jak nie można, to co to za kraina wiecznej szczęsliwości ?
dziękuję, nasram
xD
Szym: (00:46)
ale podejrzewam, że tam już można się parzyć, o ile się nie jest z elbląga


hahahahaha. nie mam słów xD
;******
16.02.2007 :: 15:32 | Link | Komentuj (4)


no i stało się. dopadło mnie. koniec. jestem skazana na kiszenie się w wyrze (w weekend!), łykanie tabletek i innych świństw (mleko z miodem, owszem, ale do tego czosnek, smak tej mikstury jest nie do zniesienia, powoduje we mnie odruchy wymiotne, w dodatku nic nie pomaga, a mimo wszystko muszę to pić - nakaz odgórny, któremu rzecz jasna nie śmiem się sprzeciwić, yhm. xD). w dodatku czuje się coraz gorzej, choć powinno być odwrotnie, bo wczorajszy dzień spędziłam w taki sam sposób - leżąc w łóżku. gardło mnie tak boli, ze wypowiedzenie krótkiego zdania jest wysiłkiem i sprawia ból. drapanie w gardle, które odczuwam za każdym razem, kiedy przełykam jakiekolwiek płyny, łącznie ze śliną, połączone z niekończącą się cieknącą wydzieliną z nosa, a na dodatek niemożność zaśnięcia są tak irytujące, że postanowiłam wstać i zajrzeć tutaj;] tak więc siedzę zawinięta w mój kolorowy pled z Ikei, obwiązana chustką wokół szyi słucham relaksującej muzyki, która, choć nie niweluje bólu gardła, wpływa niesamowicie kojąco na mój stan umysłu. muzyka naprawdę jest najlepszym lekarstwem na wszelkie dolegliwości. zamykam oczy i przenoszę się do innego świata, głębokie housowe brzmienia w połączeniu z dźwiękami saksofonu i wokalem Ursuli Rucker sprawiają, że moja przysadka mózgowa niesamowicie się pobudza i zaczyna produkować wzmożoną ilość endorfin, które automatycznie szaleją w mojej krwi and make me feel good;]
nadrabiam zaległości w lekturach, stos książek, który piętrzył się obok mojego łóżka i wołał rozpaczliwie 'poczytaj mnie!' a ja nie miałam na to czasu, nie tylko przestał rosnąć, ale zaczął kurczyć w zaskakującym tempie. pochłaniam je niczym głodny wilk tłustą owieczkę. często tak mam, że czas pozwala mi czytać jedną książkę przez długi okres, ale kiedy już wpadnę w manię czytania to mogę tydzień nie odrywać się od lektury i chłonę ją jak gąbka wodę. z wieloma w ogóle rzeczami tak mam. albo wszystko, albo nic. popadanie ze skrajności w skrajność. skłonność do przesady. nie ma szarości, nie ma przeciętności. wszystko jest albo czarne, albo białe. i tak będzie. ale nie o tym przecież chciałam pisać;]
cieszę się nawet z obecnego stanu rzeczy, odcinam kupony od mojej choroby;] nie muszę z nikim rozmawiać, nikt nie wymaga ode mnie odzywania się. milczę sobie i tylko przelewam strumień myśli na tą wirtualną kartkę papieru. czasem fajnie jest sobie pomilczeć. nasuwa mi się zaraz jeden z moich ulubionych cytatów z Pulp Fiction.

'- Okropne, nie?
- Co?
- Krępujące milczenie. Czemu ględzenie o bzdetach uważa się za wyraz nieskrępowania?
- Nie wiem. Dobre pytanie.
- Po tym można poznać kogoś wyjątkowego. Kiedy można zamknąć ryj i wspólnie sobie pomilczeć.'


i na tym zakończymy
:)






[Księga gości]



|szym| |ala-photoblog |myspace|


2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Design by Fuckthaluv For Layout4you