mija wlasnie 4 miesiac od kiedy trwa moja przygoda w Anglii. przez ten okres znalazlam sie tak wielu roznych, najdziwniejszych sytuacjach, ze ciezko oddac to w slowach, bo to, co przezylam, tak napawde, wiem tylko ja sama. mimo to sprobuje, zeby utrwalic te spomnienia.

pobyt w B'ham dal mi prawdziwa szkole zycia, byl ogromna proba charakterku. ale jestem z siebie cholernie dumna, ze podjelam ta probe, ze nie poddalam sie, gdy bylo ciezko i wygralam. wygralam, cos, czego nigdzie nie da sie kupic, za zadne pieniadze. wewnetrzna sile, wieksza, niz kiedykolwiek. sile, ktora pozwala mi walczyc. i isc zawsze tam, dokad chce.

bo kazdy dzien jest walka. w miejscu, gdzie otaczasz sie ludzmi wyzbytymi z uczuc, tak bardzo zaslepieni rzadza pieniadza, tylko dlatego, ze boja sie okazac slabosc, jaka jest uczucie. lek przed zranieniem, rownoznaczny, z calkowitym pozbawieniem sie uczuc. noszenie masek to taka przypadlosc wspolczesnej przecietnej jednostki samotnej w wielkiej metropoli, w tlumie ludzi, ktorzy patrza, ale nie widza, i sluchaja, ale nie slysza. ciagle spoznieni, zawieszeni miedzy przyszloscia, a przeszloscia. nie umiejacy zyc tym, co jest teraz. lap chwile, to przeciez takie proste. i ciagle tylko szukaja jedynie potwierdzenia swojej wartosci w slowach drugiego czlowiek, jak w lustrze. niewolnicy wizerunku narzuconego przez masy. dlatego od zawsze tak bardzo cenilam sobie szczerosc i autentycznosc, teraz cenie jeszcze bardziej.

ciesze sie, ze dane mi bylo to wszystko przezyc, zobaczyc, dotknac. poznac prawdziwe oblicze osob, ktore okazaly sie za slabe, aby poradzic sobie w trudnej sytuacji. niczego nie zaluje i ide dalej. choc teraz juz nie sama. i jestem cholernie szczesliwa. dzieki Tobie.

Name:

Komentarze: