03.12.2006 :: 00:47 | Link | Komentuj (6)


dzisiejszy sobotni wieczór spędzam w domu i jest mi z tym bardzo dobrze. gorąca kąpiel z olejkami eterycznymi, dużą ilością piany i relaksującą muzyka, a następni długi sen to znacznie bardziej kuszącą perspektywą, niż całonocne imprezowanie, poranny kac i zepsuta niedziela. poza tym ostatnio prowadze tak wyczerpujacy tryb zycia, ze już nawet nie mam ochoty, ani tym bardziej siły na żadne imprezy. do czego to doszło, chyba sie starzeje;p koniec semestru, a co za tym idzie, ciagla masa materialu do przyswojenia w polaczeniu z moim wrodzonym bezgranicznym lenistwem jest naprawde ciezkim orzechem do zgryzienia. a zgryzc go muszę, innej rady nie ma.

Ejsi, pytałeś jak poszła mi próbna matura, a więc odpowiadam. otóż, polski, który pisałam na podstawie był banalny... tekst oparty na zagadce toksycznego wstydu znając moje psychologiczne ciągoty był dla mnie idealny. poza tym czarne scenariujsze z chrakterystyką średniowiecznego władcy na podstawie sienkiewiczowkiego potopu, czy mogiła z nad niemnem na szczęscie się nie sprawdziły, ale chrakterystyka Wertera jako bohatera romantycznego, bynajmniej też nie była tym, czego się wszyscy spodziewaliśmy. OKE wyswiadczylo nam przysluge, zobaczymy czy podobnie bedzie w maju;p i jeśli chodzi o nie wygórowany poziom poziom trudności to by było na tyle... rozszerzenie z angielskiego było absolutnie nie do przeskoczenia, zostałam powalona, niczym Galadriela pod potężnym ciosem złośliwej mocy xP. teraz spedzam codziennie godzina przed tv oglądając bbc, w celu lepszego osłuchania się z językiem, oraz obowiązkowa regularna lektura w języku angielskim w celu uniknięcia ewentualnego późniejszego zaskoczenia przez horribe sophisticated vocabulary. napisanie własnego textu było w tym wszystkim najłatwiejsze. szybkość mówienia w dziennikach informacyjnych w bbc, jest wolniejsza, niz w maturalnych zadaniach!! a co do mojej kochanej biologii na poziomie rozszerzonym, której bałam się najbardziej (i niepotrzebnie, bo nie taki diabeł straszny, jakim go malują) nie było najgorzej. na szczęście OKE jest organem myślącym xP i w zadaniach chodziło głównie o logiczne myślenie oparte na wiedzy (nietylko stricte biologicznej, ale także życiowej, której mi nie brakuje xP), a nie o wykute definicje. oczywiście czeka mnie jeszcze duużo pracy, ale wiem, że jestem w stanie przygotować się do tego egzaminu i dobrze go zdać, mimo, że nie jestem na profilu biol. tak więc najbliższe miesiące zapowiadają się pod hasłem nauka, nauka i jeszcze raz nauka. taki jest przynajmniej plan... :p


04.12.2006 :: 23:01 | Link | Komentuj (5)


"(...)Człowiek jest skazany na samotność. Pielęgnuj ją. Drąży w Tobie tunele, co daje duszy przestrzeń rozwoju. Nie spodziewaj się, że kiedykolwiek wyrośniesz z samotności. Nie miej nadziei, że znajdziesz ludzi, którzy Cię zrozumieją, że znajdziesz kogoś, kto wypełni tą przestrzeń. Inteligentna, wrażliwa osoba należy do rzadkich wyjątków. Jeśli się spodziewasz, że znajdziesz ludzi, którzy Cię zrozumieją,
rozczarowanie wznieci w Tobie mordercze zapędy. Najwięcej, na co możesz liczyć, to że zrozumiesz samą siebie, będziesz wiedziała, czego chcesz i nie pozwolisz, żeby bydło stanęło Ci na drodze".





12.12.2006 :: 15:04 | Link | Komentuj (3)


komercja atakuje z każdej strony. ludzie chcą na wszystkim zarobić. szczególnie na ludzkiej głupocie. a może tylko na idiotycznym kultywowaniu tradycji? a może na jednym i drugim? te wszystkie bombeczki, choineczki, kolędy, prezenciki, świeczuszki, kretyńskie reklamy w telewizji (mikołaj wysiada etcétera) przyprawiają mnie o (naszczęście tylko) metaforyczne mdłości. a przed nami cały świąteczny okres. ten (już) wolny od szkoły spędzony w kuchni przy garach, przygotowywanie 12 potraw, składanie sobie niebanalnych życzeń, niesamowicie rodzinna atmosfera przy stole, co drugi opis na gg z cytatem 'all i want for christmas is you'. żenada. nienawdzę świąt, od kiedy przestałam nabierać się na tą sztuczną atmosferę, było to już kilka lat temu, poza tym ta szaruga za oknem, dodatkowo nie napawa optymizmem. ot, co. ani troche.
ostatnio w mym jakże ekscytującym życiu miało miejsce kilka zdarzeń, o których z pewnością długo nie zapomnę, niektóre będę wspominać z dużym uśmiechem na ustach, o innych, mimo, że chciałabym, ciężko będzie zapomnieć. i po raz kolejny życie mnie czegoś nauczyło. ci, którzy mają wiedzieć o co chodzi, wiedzą i dziękuje wam za to, że jesteście.:)



13.12.2006 :: 15:59 | Link | Komentuj (4)


dlaczego ludzie wstydzą się swoich łez? tego, że są wrażliwi? że przeżywają emocje? że żyją? dzisiejsza klutura lansuje jakiś chory wizerunek człowieka bez uczuć, któremu nie wolno płakać, a zatem okazać tego, że COŚ czuje. egzystującego jak roślina, a nie żywego. słowo żywego rozumiem, jako w pełni korzystającego ze wszystkich przywilejów, jakimi obdarzyła nas natura, a więc w dużej mierze z przeżywania uczuć.
dlaczego tak jest, że się tego wstydzimy? rozumiem to jako lęk przed okazaniem swego wnętrza, "zdradzając uczucia,ryzykujesz odkrycie siebie", syndrom żółwia (twardy na zewnątrz, mięciutki w środku). boimy się zranienia, wyśmiania. okazania tego, że jestem "tylko" człowiekiem, że jestem wrażliwy, że też mam uczucia. a przecież to takie ludzkie, że płaczemy. nie wstydźmy się tego. aby w pełni żyć trzeba wyzbyć się wstydu przed okazywaniem uczuć. w przeciwieństwie do maszyn, czy roślin mamy tą możliwość, że możemy coś czuć, przeżywać emocje i to jest piękne.
wzruszyłam się dzisiaj będąc w kinie, wzruszam się widząc małego brzdąca wyciągającego do mnie rączki w tramwaju, wzruszyłam się widząc na ekranie obraz wojny, w której giną małe niewinne dzieci.
bądźmy wrażliwi na to, co pokazuje nam otaczający świat, niezależnie od tego czy wzruszenie to ma charakter pozytywny, czy też nie. nie wstydźmy się tego, że jesteśmy ludźmi. przeżywanie uczuć to nasz przywilej! powinniśmy się z tego cieszyć, a nie wyrzekać.


29.12.2006 :: 17:49 | Link | Komentuj (7)


święta, święta i po świętach. na szczęście, bo z przykrością stwierdzam, że za sprawą kilku spraw, na które nie mam wpływu były to najgorsze święta w moim życiu. poważne słowa, wiem, ale taka prawda. cóż. życie. za dwa dni sylwester. dzień jak co dzień, z tą małą różnicą, że rozpoczyna kolejny rok. ten mijający był dla mnie szczególny. przyniósł dużo wspomnień. jestem bogatsza o różne doświadczenia, które wiele mnie nauczyły, dowiedziałam się także czegoś nowego o sobie i innych. a ten następny? będzie z pewnością bardzo ważny, bo niesie za sobą kilka istotnych zmian, które zapewne w sposób znaczący wpłyną na moje życie. nowe doświadczenia, próby, wyzwania. och. już doczekać się nie mogę.


Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym,
czego zmienić nie jestem w stanie.
Daj mi siłę bym zmienił to co zmienić mogę.
I daj mi mądrość abym odróżnił jedno od drugiego.


Marek Aureliusz





kimkolwiek jest Twój Bóg.





[Księga gości]



|szym| |ala-photoblog |myspace|


2018
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Design by Fuckthaluv For Layout4you